poniedziałek, 22 maja 2017

Pisarka Barbara Ekert odwiedziła świetlicę szkolną

Na zaproszenie nauczycieli biblioteki szkolnej Pani Barbara Ekert – ostrołęcka pisarka, autorka zbioru opowiadań „Jak to było z lisem i zającem?” spotkała się z dziećmi, uczęszczającymi do świetlicy szkolnej.  Spotkanie to można określić mianem literacko-przyrodniczego, ponieważ lektura książki poprzedzona była rozmową o zwierzętach mieszkających w naszych lasach.  Pani Barbara Ekert opowiedziała o genezie powstania książki – była to chęć napisania opowiadań dla wnuków i przedstawienia im zwierząt, które można spotkać w pobliskich lasach.  Dzięki tej wizycie poznaliśmy wiele ciekawostek przyrodniczych, trzeba podkreślić, że świetliczaki wykazały się dużą wiedzą na temat zwierząt oraz ich zwyczajów.


Dziękujemy pani Barbarze Ekert za przemiłe spotkanie!
A.K.

środa, 17 maja 2017

Kiedy jest nas już mało

Kiedy zbliża się czas zamknięcia świetlicy szkolnej, jest nas już bardzo mało. Niektórzy są zmęczeni, a inni wtedy właśnie mają największą ochotę na zabawę. W sali jest cicho, a do głowy przychodzą ciekawe pomysły. 

Może by tak zrobić pracę o rodzinie na konkurs...
 Można też zbudować świetlicowy totem...

 Gra w warcaby? Czemu nie!
 Zabawa w szkołę - to jest to!

 Małe pluszaki grzecznie siedzą w ławkach. Smok zgłasza się do odpowiedzi. Dostanie szóstkę:)

  Wirujący bączek z papierowego koła i monety. W świetlicy wiemy, że ze wszystkiego można zrobić fajną zabawkę.

R.D.

O wiklinie w świetlicy

W czwartek 11 maja naszą świetlicę odwiedził gość specjalny - pan Wiesław Kuskowski. Opowiedział o tym, jak dawniej żyło się na Kurpiach, czym zajmowali się mężczyźni i kobiety, a nawet dzieci. Dowiedzieliśmy się również z czego robiono przedmioty potrzebne w życiu codziennym i gospodarstwie. Zobaczyliśmy, jak wygląda typowy męski kurpiowski strój. Każde z dzieci miało możliwość spróbowania swoich sił w trudnej sztuce wikliniarskiej. Efektem naszej wspólnej pracy jest koszyczek, który będzie nam przypominał o kurpiowskich korzeniach oraz spotkaniu.










I.K.

niedziela, 9 kwietnia 2017

Wielkanocna bajka

Świetliczaki bajki piszą, a później tworzą do nich ilustracje. Zbliża się się Wielkanoc, więc specjalnie dla Was wielkanocna bajka od nas:)

Zając Kicuś wyprowadził się domu rodzinnego już jakiś czas temu. Pierwszy raz samodzielnie musiał przygotować się do świąt wielkanocnych.

Wysprzątał swoje mieszkanie w pniu starego dębu. Pościerał kurze, wytrzepał dywaniki. Potem wyszedł na dwór, aby nazrywać kwiatów. 

Pogoda była tak piękna, że postanowił pójść na spacer. Natknął się na rodzinę lisów, które zaczęły go ścigać. Kicuś uciekał, ale cały czas czuł na swoim karku gorące, lisie oddechy. W pewnym, momencie pościg ustał. Zajączek obejrzał się za siebie i zauważył, że lisy ze zjeżoną sierścią pobiegły z powrotem. Co mogło je tak przestraszyć? Nie musiał się długo domyślać. Pod wielkim drzewem zauważył złego czarownika Łizarda.

Nie namyślając się wiele, znowu zaczął uciekać. Biegł bez ustanku. Za nim dudniły kroki czarodzieja. Kicuś przypomniał sobie  o tajemnej norce. Na szczęście udało mu się w niej skryć. Tam we mchu znalazł ukryte wielkanocne złote jajo. Chwycił je szybko, wyszedł z norki i rzucił nim w nadchodzącego  Łizarda. Czarodziej wnet zamienił się w czekoladowego zająca.

Wtedy to nadeszła Wielkanoc. Była piękna, kolorowa i  jajeczna:)  Na głowie miała pisankowy kapelusz. Jej suknia była utkana z kwiatów i zielonych gałązek.
-Mianuję cię Wielkanocnym Zającem - rzekła do Kicusia i wręczyła mu kosz pełen czekoladowych jajeczek.

Kicuś bardzo się ucieszył.
 Od tej pory w każde święta ukrywa w ogródkach podarowane mu jajeczka.

Ciekawe, czy zajrzy także do Waszego ogródka:)












R.D.

Kwiaty, kwiatuszki, kwiateczki

Kwiaty, kwiatuszki, kwiateczki... Wiosną z radością szukamy ich w trawie, w ogródkach, na drzewach. W świetlicy z przyjemnością tworzymy kwiaty z bibuły, papieru, a nawet z opakowań  po jajkach:)


















R.D.